Scenariusz & reżyseria: Zack Snyder (300, Watchmen, wkrótce Strażnicy Ga'Hoole)
Muzyka i zdjęcia: Tyler Bates i Larry Fong (300, Watchmen)
KONIECZNIE W HD
Wygląda na to, że Snyder znowu da radę i wykręci widowiskowy hit. Oby :)
30 lipca 2010
ZWIASTUNY: Sucker Punch (2011)
Etykiety:
zwiastuny
3
[dodaj komentarz]
____________________________________________________
28 lipca 2010
Pandorum (2009 - dvd)
Etykiety:
akcja,
horror,
przygodowy,
thriller
6
[dodaj komentarz]

Dwóch astronautów budzi się z hibernacji na opuszczonym statku kosmicznym. Nie pamiętają, na czym polegała ich misja, nie wiedzą, co spowodowało nagłe przebudzenie, i, co gorsze, gdzie podziała się 60 tysięczna załoga. Prócz bicia własnych serc słyszą jedynie dudnienie dochodzące z głębi statku (o całkiem fajnej nazwie Elyssium).
Myślę, że ten krótki zarys fabularny nie pozostawia złudzeń co do tego z jaką rozrywką mamy do czynienia. Podobne historie, czyli zwiedzanie tajemniczo wyludnionego statku kosmicznego (czy też stacji kosmicznej, planety) kryjącego w sobie różne niespodzianki typu „BU!”, przewijały się przez kina i tv niejednokrotnie. Pandorum to kolejny tego typu film i trzeba powiedzieć, że absolutnie nie powala, nie wnosi do gatunku niczego nowego, wręcz przeciwnie, jedzie po schematach jak mało który film, ale, o dziwo, ogląda się go naprawdę dobrze.
Mamy zatem wielki statek z ciemnymi, metalowymi korytarzami ala Obcy, znajdą się również potworki przypominające te z Zejścia, oraz klimat podobny do znienawidzonego i uwielbianego Ukrytego wymiaru. Widać, że Pandorum nie jest wysokobudżetową produkcją, ale twórcy umiejętnie wykorzystali to co mieli, przez co nie ma tu momentów lepszych czy gorszych. Prawdziwa scenografia (której jest sporo) robi dobre wrażenie, kilka sekwencji komputerowych też jest niczego sobie, a muzyka przyzwoicie podkręca klimat grozy. Reszta również bez rewelacji, nie zabraknie bowiem szczypty idiotyzmów (np. wytłumaczenie obecności zombiaków) oraz schematów, których jest aż nadto (reżyser i jednocześnie scenarzysta miał sporo czasu aby nazbierać te najlepsze bowiem nad filmem pracował 7 lat). Główni bohaterowie muszą przywrócić zasilanie statku, a to wymaga wędrówki do reaktora, który znajduje się po drugiej stronie statku (oczywiście). Zatem jeden z nich przemierza ciemne korytarze odkrywając morderczych zombiaków (elementy grozy), wygimnastykowaną i seksowną laskę od której trudno oderwać wzrok (aż trudno uwierzyć, że to aktorka pochodzenia niemieckiego), panią inż. genetyki (elementy fabuły, wyjaśnia co się stało z załogą), oraz jegomościa uważającego się za rolnika, a fikającego jak Liu Kang z Mortal Kombat (elementy akcji). Przez nieco ponad godzinę dream team gania po statku walcząc, skradając się, uciekając i odkrywając nowe, ciekawe pomieszczenia serwując tym samym oklepaną, ale lekkostrawną przygodę. Poza tym trzeba przyznać, że intryga związana ze statkiem, misją, chorobą Pandorum (taka odmiana choroby lokomocyjnej) i dwoma głównymi bohaterami jest całkiem przyzwoicie zakręcona. Nie jest to może łamigłówka najwyższych lotów, ale zakończenie filmu, pomimo sporej przewidywalności, bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło.

Do Pandorum pasują wszystkie określenia typu: fajny, spoko, w porządku, do obejrzenia itp. Wydanej w ciemno kasy na dvd nie żałuje i polecam przy okazji zobaczyć – nie wymagając nie wiadomo czego mix horroru, thrillera, akcji i przygody jakim jest Pandorum stanowi przyzwoitą rozrywkę na sobotni wieczór. Poza tym, od czasu udanego W stronę słońca Danny’ego Boyle’a chyba nie było niczego w klimatach SF (nie licząc blockbusterów typu Star Trek), a te elementy w Pandorum naprawdę dają radę.
::::::::::::::::: 6+/10 :::::::::::::::::
Kilka słów o wydaniu DVD
CENA: od 39,90
Format obrazu: 16:9
dźwięk: 5.1 (DD) lektor + napisy PL
Wszystkie dodatki z polskimi napisami.
Wywiady
6 krótkich wywiadów z kolejnymi osobami: Dennis Quaid, Ben Foster, Cam Gigandet, Antje Trauem, Cung Le, Christian Alvert.
Z planu
Bardzo fajny, długi materiał z planu bez żadnego komentarza. Można z boku zobaczyć, jak ekipa kręciła poszczególne sceny. Poza tym często kamera ‘oprowadza’ po planie pokazując elementy scenografi (metalowe tunele i platformy robią wrażenie).
____________________________________________________
23 lipca 2010
Dwa lata później

Dzisiaj mijają dwa lata od pierwszego wpisu :)
W zeszłym roku pisałem o tym jak blog powstał i jakie perypetie temu towarzyszyły, w tym roku poświęce wpis statystykom strony. Będzie dużo liczb, dużo procentów, ale myślę, że na swój sposób są to ciekawe informacje (no, przynajmniej dla mnie :) ). Oczywiście pod koniec znajdziecie garść ciekawych rodzynków.. :)
Zatem w telegraficznym skrócie:
- w ciągu dwóch lat blog zaliczył niecałe 75 000 odsłon.
- przez połowę 2008 roku strona zaliczyła ok 1800 odsłon.
- w zeszłym roku (2009) stronę odwiedziło aż 39 947 gości
- w tym roku (do dnia dzisiejszego) stronę odwiedziło już 32 964 gości
- średnia odwiedzin w 2009 roku to 3328 odsłon
- średnia odwiedzin w 2010 (do dzisiaj) to 4709 odsłon
- ogólnie średnio w ciągu miesiąca kino-dvd odwiedza 3558 gości
- ogólna średnia na dzień to ok 200-220 gości.
- najlepszym miesiącem (pod względem odwiedzin) był styczeń tego roku: 9022 odsłon w ciągu miesiąca, średnio ok 350 odwiedzin dziennie (2 stycznia bylo 550 odsłon!). Mniejsze, ale i tak imponujące dla mnie wyniki były w listopadzie i grudniu 2009 roku: 7483 i 7708 w odwiedzin w ciągu miesiąca. Co tu dużo gadać, Avatar zrobił swoje (nawiasem mówiąc najczęśniej komentowany wpis)
- najwięcej gości jest kolejno: z Warszawy, Poznania i Krakowa.
- 75% odnajduje kino-dvd w wyszukiwarkach
- 12,50% gości przybywa klikając w linki na innych stronach
- 12,50% gości odwiedza kino-dvd z własnej, nie przymuszonej woli wklepując adres strony
- blog ma ok 560 stałych czytelników
- najwięcej odwiedzin przez wyszukiwarkę i zarazem najpoczytniejszą recenzją jest? Nie "Avatar", a recenzja "Jak wytresować smoka".
- dochody z reklam są... zadowalające :P Nie są to kokosy, ale to co udało się zarobić spokojnie wystarczy mi na opłacanie domeny przez jakieś nastepne 5-6 lat.. :)
Reasumując, jestem zadowolony i mam nadzieję, że w przyszłym roku statsy będą jeszcze lepsze. Plany na przyszłość nie są jakoś specjalnie imponujące - dalej będę uprawiać profesjonalną amatorszczyznę w pisaniu recenzji :) i na pewno będę kontynuować serie Short Films (filmy krótkometrażowe). Także muzyczne zagadki wrócą do stałego repertuaru (jak tylko poprawie linki do obecnych), mam rownież szczerą nadzieję kontynuować cykl "z historią kina za pan brat", choć nie wiem czy się z tym wyrobie (chciałbym poświęcać filmom i stronie więcej czasu, ale póki co częstotliwość wpisów nie zmieni sie)
Najbliższe wpisy prawdopdobnie będą o następujących filmach (nie wiem w jakiej kolejności i kiedy):
- Incepcja (2010), reż. Christopher Nolan (Najbardziej oczekiwany film roku. Do tej pory widziałem jeden zwiastun, czytałem jedną zapowiedź i nic więcej nie chce wiedzieć. Mam nadzieje, że mnie zaskoczy, wciągnie, wymagluje i wciśnie w fotel :)
- Okno na podwórze (1954), reż. Alfred Hitchcock
- Garsoniera (1960), reż. Billy Wilder
- Odyseja kosmiczna 2001 (1968), reż. Stanley Kubrick
- Łowca androidów (1982), reż. Ridley Scott
- Francuski Łącznik (1971), reż. William Friedkin
- Pół żartem, pół serio (1959) reż. Billy Wilder
- Pandorum (2009), reż. Christian Alvart
- Saga Zmierzch: Zaćmienie (2010), reż. David Slade
- REC 2 (2009), reż. Jaume Balagueró, Paco Plaza
- Droga do szczęścia (2008), reż. Sam Mendes
- Kobieta w błękitnej wodzie (2006), reż. M. Night Shyamalan
- Kompania Braci (2001), serial
- Gdzie mieszkają dzikie stwory (2009), reż. Spike Jonze
i inne.
Na koniec garść rodzynów, które jakimś cudem prowadzą do mojego bloga (po wpisaniu w gogla):
jak i gdzie obejżeć epoka lodowcowa 3
bylo nie minelo odcinki z 2010 roku
pochodzenie nazwiska macheta
mutant mia
jak wyglądają wszy i gnidy zdjęcia
laska z filmu rec
najlepsze sceny okrucienstwa
francuska komedia jeszcze dalej niż koniec świata
jakim jestes pingwinem z madagaskaru
mam 15 lat czy sprzedadza mi ckm
surogycie
surygacie
panienka w mokrej koszulce
władcy pierścieni ile odcinków nakręcono
szymalan
zabralem okulary 3d z kina nie dzialaja w domu
jakie gory powstaly na podstawie wladca pierscieni
filmy w ktorym ludzie ratuja ziemie
czym zajmują się bękarty wojny?
dziwki w chorwacji
o co chodzi w avatarzeco znaczy że kino może być czymś więcej niż tylko fotelem i ekranem
film moment w którym świat sie zatrzymał
wyspa tajemnic o co tu chodzi
pokaz jak sie podniecic
film 300 recenzje o wychowaniu
jak masz stek to daj poza tym dziki jestem.
jake gyllenhaal ciasteczko
jeff bridges i tytuły filmów w których grał morderce
kartonowy edward cullen
koszmar z krainy mammy
mary elizabeth winstead naciekawsze tapety
najbardziej oczywisty scenariusz
nie ta epoka nie ten nastrój kojarzy, a jednak to zdjęcie kojarzy mi się z przeminęło z wiatrem blog
pozwól mi wejść
rose mcgowan jak zrobili jej karabin zamiast nogi
scherlok holms gluwny aktor nazwisko
smok porusz się
wyskakujace piersi
wyskakujące piersi film
wyskakujące piersi gwiazd
zagraj sobie sam w kotka i myszkę !
zboczone okrucieństwa
zdech-niechnie
piosenka z filmiku mama mi pozwoliła
a po co mi wogóle taki brat muza
dlaczego nie moge obejrzec sierocinca
dziecia panowie walol konia
wystąpił w roli agenta w tajne przez poufne
film katastroficzny krecony kamera cyfrowa
film o dzieciach mordercach
film erotyczno romantyczny do obejrzenia
film których nie obejrzysz do końca
filmy porno dru berrymore nowe
grupa fbi wybiera sie na szkolenie na wyspie
komedie romantyczne gdzie glowni bohaterowie przez przypadek wychodza za maz
straszne marnotrawstwo przestrzeni
zastrzele was teraz - piksar
ekranizacja komiksu poparzony bohater
syro gacie film sf willis roboty
film o superbohaterze luzaku
ropa naftowa osada amerykanska zamach film akcja fbi
are you mclovin film
dziewczynka z dziurą w głowie horror
ewolucja glupoty film
film +kosmita +psychiatryk
konie smoki swietna animacja
____________________________________________________
20 lipca 2010
#9 SHORT FILMS: Lovefield
Etykiety:
short films
2
[dodaj komentarz]
____________________________________________________
11 lipca 2010
Shrek Forever (2010 - kino)
Etykiety:
animacja,
komedia,
przygodowy
8
[dodaj komentarz]

Po obejrzeniu średnich kontynuacji Shreka miałem nadzieję, że ludzie z DreamWorks poprzestaną z oryginalnymi pomysłami na nowe przygody. Nic z tego. Ktoś gdzieś wykalkulował, że ta zmęczona kura zniesie jeszcze kilka złotych jaj i tak powstała, jak wieść gminna niesie, ostatnia już część pt. Shrek Forever. Ok, powiedzmy, że „do trzech razy sztuka z kontynuacjami”, może tym razem się uda.
W czwartej części przygód zielonego ogra mamy chwilowy powrót do przeszłości. Rozlatująca się chata, śmierdzące bagno, strach okolicznych mieszkańców straszących nabiciem na widły – to były czasy. Tęsknota za brakiem zobowiązań i odpowiedzialności za rodzinę, ogólnie za wolnością, gnębi Shreka coraz bardziej. Pewnego dnia na jego drodze staje mały typek o imieniu Rumpel (w tej roli mocno chybiony Cezary Pazura), który oferuje magiczny pakt: Shrek otrzyma jeden dzień wolności, czyli powrót do tego, co było przed uratowaniem Fiony, ale w zamian musi oddać Rumplowi jeden dzień swojego życia. Umowa zostaje podpisana i Shrek cofa się w czasie, aby straszyć ludzi, robić aniołka w bagnie, poznawać na nowo starych przyjaciół i odkryć, że Rumpel zrobił go w balona.
No właśnie, czy poznawanie na nowo starych bohaterów w nieco odmienionych rolach to fajny czy nie fajny pomysł? Wg mnie ok. Szczególnie, że dzięki temu twórcy nie musieli powiększać grona głównych postaci, których i tak jest już ciut za dużo. Poza tym, taki manewr daje całkiem spore możliwości do zainscenizowania zabawnych sytuacji. Niestety twórcy DreamWorks wykorzystali to połowicznie, bowiem czwarta część przygód zielonego ogra ma dokładnie te same mankamenty i zalety co poprzednie kontynuacje.
Przede wszystkim Shrek Forever, co chyba nie powinno nikogo dziwić, sprawia wrażenie kontynuacji „na siłę”. Schemat "doczepiania" nowej przygody pozostał ten sam: Shrek robi coś głupiego, a potem przez godzinę naprawia swój błąd popełniając kolejne, już mniejsze. Fabuła jest prosta, co wadą samo w sobie nie jest, ale to, że jest mało interesująca już tak. Od początku wiadomo jak się skończy, a niektóre pomysły np. na czarny charakter (szczególnie na Szczurołapa z fujarką), pakty magiczne i inne cuda wianki wydają się mocno naciągane. Poza tym zaskakujące jest to, że ‘czwórka‘ kończy się tak jak poprzednie części, przez co w ogóle nie czuć, że to już ostatni odcinek. Po raz kolejny słyszymy „i żyli długo i było im zielono” i już, koniec. A przydałoby się jajcarsko-ckliwe zakończenie podsumowujące wszystkie części, oraz wyraźne „The End” na samym końcu (chociaż było to w jedynce..).
Kolejna rzecz, film próbuje być bardziej śmieszny niż w rzeczywistości jest (choćby wspomniana wcześniej postać Szczurołapa i jego sposób na upolowanie ogrów). Można powiedzieć, że stary niedobry DreamWorks powrócił - znowu humor kuleje (nie chodzi o to, że jest obleśny czy ciężki, po prostu jest go niewiele lub jest mało zabawny) i w końcu znowu przez większość seansu wieje nudą. Na szczęście Shrek Forever ma kilka mocnych momentów, w których można popłakać się ze śmiechu. Nie jest ich wiele, ale trzeba przyznać, że dla tych kilku skeczów osła i genialnego kota warto ten film obejrzeć. Jerzy Stuhr i Wojciech Malajkat to chyba najlepiej dobrane głosy w polskim dubbingu, a w połączeniu z rozbrajającymi tekstami ubaw gwarantowany ("Wiesz kiedy płaczę? Gdy myślę o mojej babci. Albo o małych kotkach. Albo o mojej babci, która karmi małe kotki. Albo o małych kotkach, które nie mają babci. Wtedy płaczę” – osioł do Shreka :P). Tradycyjnie już najsłabiej wypada Fiona oraz przede wszystkim Shrek, któremu najwidoczniej rodzina nie służy :) Jest ciapowaty, ugrzeczniony, „poprawny politycznie”, taki trochę nudziarz, któremu myślenie włącza się dopiero po tym jak już dostanie kopa w zielony tyłek.

Przyznaje, uśmiałem się, raz nawet popłakałem się ze śmiechu, ale mimo wszystko jestem rozczarowany. Humoru mogło być więcej, a po Jak wytresować smoka miałem nadzieję, że DreamWorks zaserwuje Shreka choć trochę w tym nowym stylu (coś pomiędzy pierwszą częścią, a wspomnianą wyżej animacją). Poza tym rozczarowało mnie zakończenie, które w żaden sposób nie zamyka przygód zielonego ogra. Jak dla mnie, cały czas spokojnie można doczepić kolejny wątek (może „Shrek na wakacjach”?) co pewnie prędzej czy później się stanie. Obejrzeć jak najbardziej można, a jeżeli komuś podobały się poprzednie kontynuacje (mi średnio) to czwórka go nie zawiedzie.
Aha, wersje 3D można spokojnie sobie darować – nie robi żadnego wrażenia, a zaoszczędzone pieniądze można przeznaczyć na jakieś papu. O samej animacji, muzyce itp. nie ma sensu się rozpisywać. Film wygląda bardzo ładnie, brzmi jeszcze lepiej – standard, wszystko na najwyższym poziomie.
::::::::::::::::: 6/10 :::::::::::::::::
____________________________________________________
5 lipca 2010
Saga Zmierzch: Księżyc w nowiu (2009 - dvd)
Etykiety:
romans
10
[dodaj komentarz]

Przyznaje, po obejrzeniu Zmierzchu nabawiłem się przewlekłego urazu do wampirów oraz ostrego „syndromu Avatara”. Działa to mniej więcej tak: „powiedz mi jak bardzo podobał Ci się Zmierzch, a ja powiem Ci jak wielkim kretynem jesteś”. Wiem, żałosny hipokryta ze mnie, ale nie oszukujmy się, każdy z nas ma taki swój ulubiony tytuł, z którego lubi kpić, drwić i stroić podśmiechujki (a Zmierzch nadaje się do tego jak żaden inny film). Po Księżycu w nowiu nie spodziewałem się niczego lepszego i, prawdę mówiąc, niczego lepszego nie otrzymałem (będą małe spoilery).
W mojej ocenie muzyka i zdjęcia to jedyne co „zagrało” w Zmierzchu. Te dwa elementy w dużej mierze wyręczały aktorów albo wręcz ratowały ich nieudolne próby wykrzesania z siebie jakichkolwiek emocji. W Księżycu w nowiu jest podobnie, choć główne skrzypce gra przede wszystkim muzyka Alexandre Desplata oraz nieźle dobrane kompozycje różnych kapel (MUSE ponownie daje czadu). Szkoda tylko, że tak dobry soundtrack marnuje się w filmie, w którym wszystko inne jest złe lub w najlepszym wypadku kiepskie. Najbardziej zawiodłem się na klimatycznych zdjęciach/montażu, które w Zmierzchu bardzo mi się podobały. W filmie Chrisa, podobnie jak w jedynce, obraz został utrzymany w wyblakłych kolorach, ale brakuje „magicznych” ujęć, dryfującej kamery, oraz tajemniczych miejsc. Jest dobrze, ale nie tak ładnie i klimatycznie jak w Zmierzchu.
Reszta mnie nie zawiodła, bo nie spodziewałem się niczego dobrego. O fabule można w skrócie powiedzieć tylko tyle: Edward rzuca Bell (dla jej dobra) przez co ta wpada w śmiesznie głęboką depreche – nie może spać, a jak już uśnie to wrzeszczy niczym mała dziewczynka z Egzorcysty. To jednak nie wszystko, bo pojawia się motyw z wizjami Edwarda – wystarczy, że Bell zrobi coś totalnie głupiego, niebezpiecznego i już na jawie widzi swojego ukochanego. Wiadomo, Bell sprytna dziewczyna, więc przez 2/3 filmu podejmuje skrajnie głupie decyzje (wliczając w to próbę samobójstwa) byle tylko zobaczyć swój obiekt westchnień. Jest jeszcze kluczowa dla tej części postać Jacoba, który wiedząc, że Edzio dał nogę, zaczyna startować do Bell. Daje to efekt najgłupszego romansu jaki w tym roku widziałem (bije nawet ten z jedynki). Ona jeździ do niego, aby najpierw pochwalić go za nieziemsko umięśnioną klatę, potem za niezwykła siłę, aż w końcu nie wytrzymuje i wyznaje mu prosto w oczy (dosłownie) „jesteś piękny”. Jacob, podobnie jak Edek, ma tajemnicę, którą chce i nie chce zdradzić Bell. Tak więc ona jeździ do niego, aby bezczelnie wzdychać na jego widok, on nachodzi ją w nocy (oczywiście z gołą klatą), aby do znudzenia powtarzać scenkę:
- gdybyś wiedziała co ukrywam..
- powiedz mi
- nie
- powiedz, proszę
- nie
- jesteśmy przyjaciółmi, możesz mi powiedzieć
- nie, nie mogę
- ale może będę mogła ci pomoc?
- NIE! Głucha jesteś, czy głupia? (to znajoma dobrze się bawiła :) )
- nie mogę
- och Jacob, to wszystko jest takie dziwne.
Ale Jacoba już nie ma, bo niczym małpa wyskoczył spłakany przez okno i pobiegł w ciemny las.. (tylko po to aby w następnym nocnym ujęciu powrócić jak bumerang i metodą zdartej płyty wnerwiać widza). Tak więc schemat Księżyca jest podobny do Zmierzchu – przez 2/3 filmu mamy do czynienia ze skrajnie płytkimi dyrdymałami, które naprawdę trudno oglądać (aż chce się krzyczeć: ile można?!) po czym następuje akcja! Akcja, o której można powiedzieć tylko tyle, że trzyma poziom części pierwszej – jest po to, aby coś w tym filmie się działo, choć trudno doszukiwać się tutaj jakiegokolwiek sensu i napięcia (Michael Sheen to jednak miła niespodzianka). Co ważne, podobnie jak w Zmierzchu tak i w Księżycu jest moment, w którym można sobie solidnie parsknąć śmiechem (może nie tak bardzo, ale jednak). W jedynce było to syczenie podczas gry w Baseball, w Księżycu jest to idiotyczna scena Bell i Edwarda, którzy w slow motion, jak dwa jelonki, biegną przez las… Bez konkretnych spoilerów bardziej szczegółowo opisać się tego nie da.

Księżyc w nowiu obejrzałem dwa razy (nie dlatego, że jestem masochistą, po prostu tak wyszło). Za pierwszym razem oglądałem go tak jak każdy inny film i wymęczyłem się strasznie. Za drugim razem było towarzystwo i bawiłem się doskonale. Głównie dlatego, ze na bieżąco parodiowaliśmy bohaterów filmu (ach te zmęczone i płaczliwe oblicza aktorów) i ryczeliśmy ze śmiechu słuchając przejmujących i trzymających w napięciu dialogów (ktoś z ekipy wyraźnie dorabia na planie Mody na sukces). Tak czy inaczej nie zmienia to jednego – Księżyc w nowiu jest beznadziejny. Wg mnie ten film, ta saga, ta książka to jeden wielki pop kulturowy badziew, którego powinni zabronić. Wyolbrzymia kretyńskie wartości, poraża głupotą i w konsekwencji robi wodę z mózgu tym, którzy są najbardziej na nią podatni (czyli 15 letni target). Oczywiście, można do tego filmu podchodzić jak do czystej rozrywki, ale wg mnie jest to poziom rynsztokowy. Szczerze nie polecam. A jeżeli jesteś osobą bardzo EMOcjonalną, wrażliwą, nieśmiałą, zamkniętą w sobie, ponurą, cichą, do tego masz złamane serce i czujesz, że to film dla Ciebie – daruj sobie i nie ogłupiaj się bardziej.
Niech no tylko znajdę kiedyś u swojego dziecka Zmierzch to książkę spalę, film zniszczę, a dzieciaka z miejsca wyślę na psychoterapie. Harry Potter przy tym to arcydzieło (książka i filmy).
::::::::::::::::: 3/10 :::::::::::::::::
Kilka słów o wydaniu DVD
CENA: 69.90 (za wydanie specjalne 2-dyskowe)
format obrazu: 16:9
dźwięk: 5.1 (DTS), lektor 5.1 + napisy PL
Wydanie specjalne zawiera całkiem sympatyczne kartonowe pudełko, płytkę z filmem i płytkę z dodatkami (ok. 200min). Ponad to w pudełku jest jeszcze dwustronny plakat i pocztówki z filmu.
Wszystkie dodatki na płytach z polskimi napisami.
- Team Edward vs. Team Jacob
Trochę jajcarski, trochę żenujący materiał o tym who is the best. Napakowany Jacob, czy Edward Blada Twarz. Wypowiada się ekipa, ale przede wszystkim rozhisteryzowane i piskliwe nastolatki. No, który lepszy? :)
- Wataha wilków
Całkiem ciekawy materiał o aktorach, którzy na ekranie pojawiają się przez jakieś 5 min. Sporo materiału z planu i ciekawostek odnośnie granych postaci (szczególnie dla tych co nie znają książki)
- Transformacja Jacoba
Czyli o tym, jak przytył 13kg i stał się supermanem. Aktor opowiada o ciężkich treningach, a także o wyzwaniach aktorskich. Musze przyznać, że w wywiadach gość robi pozytywne wrażenie więc gdybym miał wybierać to Team Jacob :D
- Edward jedzie do Włoch
Materiał pokazujący prace nad końcówką filmu. Praca ze statystami (wrzaskliwi fani sagi) oraz rajd Bell wśród tłumu z 10 różnych perspektyw Biedaczka, 10 metrów i pada – fajki dają o sobie znać :)
Edward Fast Forward
Jacob Fast Forward
Brak słow. Pierwszy materiał to zlepek wszystkich scen z Edwardem (cały film pocięty), drugi wiadomo… masakra.
- Usunięte sceny
Z dobre 15 minut wycinków. Reżyser w krótkim wprowadzeniu tłumaczy, że musiał te sceny usunąć bo nie miały sensu (nie dlatego, że film za długi). No i ma racje, są bez sensu.
- Wywiad z Volturi
Najciekawszy dodatek ze wszystkich. Wywiad z lekko świrniętym Michaelem Sheen oraz Dakotą Fanning, a także z resztą aktorów, których podczas filmu trudno dostrzec. Poza tym trochę materiału z planu (widać jak kręcili sceny walki)
- Fani, fani i jeszcze więcej fanów
Z początku deczko irytujący film pokazujący wszelakiej maści nastolatki, które najwyraźniej nabawiły się ostrego ADHD. Później jest już bardziej na poważnie – wypowiadają się normalni ludzie, a końcówka filmu przedstawia nastolatka, który wygrał konkurs i zagrał w filmie (zakładał szatę na Michaela Sheena – widać go przez jakieś 7 sekund :).
- Muzyka w rytm filmu
Z jednej strony bardzo ciekawy dodatek – różne mało znane kapele opowiadają o tym jak udało im się zaistnieć na soundtracku. Z drugiej strony razi kompletne pominięcie Desplata (a po filmie z dodatków Benjamina Buttona chciałem go ponownie posłuchać – gość świetnie mówi o muzyce).
- Storyboardy: klatca po klatce
Dla amatorów sztuki filmowj.
- Teledyski
____________________________________________________
Subskrybuj:
Posty (Atom)
