
Czas na małe, czysto subiektywne podsumowanie roku 2010. Tak jak w zeszłym roku, tak i w tym wszystko będzie opierać się na nominacjach (tym razem po 3) i zwycięstwie jednego filmu (takim symbolicznym) w kilku kategoriach. Zasady są proste, bo pod uwagę wziąłem filmy:
- obejrzane w 2010
- opisane na blogu (w tym roku mniej bo niespełna 40)
Tak więc premiera danego filmu nie ma najmniejszego znaczenia, a seriale oraz filmy z cyklu “Z historią za pan brat” (raptem 6) w podsumowaniu nie zostały przeze mnie uwzględnione. Kategorii niewiele więc wszystko zamyka się w jednym poście.
Tak gwoli ścisłości i przypomnienia, chociaż kto zagląda na kino-dvd ten doskonale wie, zestawienie zawiera głównie filmy rozrywkowe :) Enjoy.

Drużyna A (2010) muzyka: Alan SilvestriMuzyka jest w tym wypadku chyba najlepszym elementem filmu, ale tylko w momentach z charakterystycznym motywem przewodnim oryginalnej Drużyny A. Reszta to takie symfoniczne łubu-dubu.
Starcie tytanów (2010) muzyka: Ramin DjawadiMuzyka w Starciu Tytanów nie jest aż taka zła. Jednak jeżeli ktoś wyznaje się na twórczości Hansa Zimmera to na pewno usłyszy bezlik podobieństw (nie wspominając o motywach z Gladiatora, Piratów itp.)
Niezniszczalni (2010) muzyka: Brian TylerPotwornie nudny i schematyczny soundtrack, którego trudno dosłuchać do końca bez przysypiania (chociaż w filmie jakoś dawał radę, szczególnie przy drętwych dialogach).

Incepcja (2010) muzyka: Hans ZimmerZa siłę i rozmach Incepcji w dużej mierze odpowiada muzyka Hansa Zimmera, za którym ostatnio nieszczególnie przepadałem. Jednak po filmie Nolana wszystko się zmieniło. Na początku na okrągło słuchałem utworu Time, ale potem raz za razem zasłuchiwałem się w całej płytce. Genialna muzyka.
Tron: Dziedzictwo (2010) muzyka: Daft PunkO muzyce było głośno na długo przed premierą filmu. Właściwie wszystkie próbki/sample, które pojawiały się w sieci bardziej, zachęcały do filmu niż oficjalne trailery. Pod tym względem Tron nie zawiódł – ba, w połączeniu ze szklanym światem neonów muzyka Draft Punk brzmi obłędnie.
Moon (2009) muzyka: Clint MansellBez epickiego rozmachu, bez dudnienia, ale klimatycznie. Clint Mansell i wszystko jasne. Jego muzyka nigdy nie pozostawia widza obojętnym na emocje, które ze sobą niesie. Tak samo jest w przypadku Moon, którego soundtrack jest chyba najpogodniejszym z dotychczasowych.

Drużyna A (2010) reż. Joe CarnahanZacytuje sam siebie :) to chyba najbardziej, za przeproszeniem, oczojebny film jaki w życiu widziałem. Montaż, nagłe zbliżenia i drgania kamery są tak gwałtowne, że większość rozpierduchy przypomina machanie „po oczach” włączoną latarką. Ten film podobnie jak wszystkie gry komputerowe, powinien mieć ostrzeżenie przed epilepsją.
Saga Zmierzch: Księżyc w nowiu (2009) reż. Chris WeitzUtrzymanie filmu w blado-zielonkawych kolorach to jednak trochę za mało. Zamiast klimatycznych zdjęć z pierwszej części w dwójce wieje nudą na kilometr, a kiepskiego wrażenia dopełniają średnie efekty specjalne.
Resident Evil: Afterlife (2010) reż. Paul W.S. AndersonPrzykład na to, że poza technologią trzeba mieć jeszcze łeb na karku, aby ją wykorzystać. Resident powstał ponoć w tej samej technologii co Avatar, chociaż po obejrzeniu filmu trudno w to uwierzyć. Kiepskie 3d, bardzo dużo widocznych efektów komputerowych przypominających cut-scenki z gier komputerowych – po prostu szkoda gadać.

Incepcja (2010) reż. Christopher NolanChyba każdy, kto widział Incepcję zgodzi się ze mną, że ten film mógłby być definicją widowiskowego kina akcji. Nie ma tu ani jednego słabego momentu, za to tych wbijających w fotel jest od groma. W tym roku to chyba jedyna produkcja, którą od początku do końca obejrzałem z szeroko otwartymi oczami (i szczęką przy ziemi) co chwilę zadając sobie pytania „jak oni to zrobili?”.
Książę Persji: Piaski Czasu (2010) reż. Mike NewellSpore zaskoczenie. Wybierając się do kina nie spodziewałem się, że Książę Persji będzie wypełniony po brzegi widowiskową akcją. Świetne efekty specjalne, doskonałe zdjęcia (te panoramiczne cały czas siedzą mi w głowie) oraz piękna scenografia (miasta, wsie itp.).
Ciekawy przypadek Benjamina Buttona (2008) reż. David FincherTo chyba jedyny film, w którym kompletnie nie widać pracy grafików. Praktycznie każde ujęcie przeszło cyfrową obróbkę, albo w ogóle powstało w pamięci komputera, a mimo to film sprawia wrażenie leniwego, tradycyjnie nakręconego dramatu. No i Brat Pitt jako dziadek oraz nastolatek – bezbłędna charakteryzacja, zarówno speców od charakteryzacji i cyfrowych efektów.

9 (2009) reż. Shane AckerWiele sobie obiecywałem po filmie Ackera. W krótkometrażówce pokazał intrygującą wizję post-apokaliptycznego świata, pomysłowych bohaterów i sporo niedomówień skłaniających do pytań „jak, dlaczego, po co, co dalej?”. W filmie pełnometrażowym Acker miał możliwość rozbudowania swojej wizji, nadania jej jeszcze głębszego sensu, ale on po prostu… rozciągnął swój projekt do nieco ponad godziny.
Legendy sowiego królestwa: Strażnicy Ga'Hoole (2010) reż. Zack SnyderLegendy sowiego królestwa to naprawdę dobra animacja. Obiecywałem sobie po tym filmie „nie wiadomo co” głównie ze względu na nazwisko reżysera, Zacka Snydera, który zachwycił mnie 300 i Strażnikami. Legendy to wizualnie doskonała, omalże foto realistyczna animacja, ale niestety całością nie potrafiłem się zachwycić.
Alicja w Krainie Czarów (2010) reż. Tim BurtonAlicja w krainie czarów to z jednej strony 100% Burtona, a z drugiej strony za mało Burtona w Burtonie. Kto widział poprzednie filmu tegoż reżysera nie znajdzie tu za wiele nowego, bo Alicja to taki zlepek wszystkich burtonowskich wizji świata umarłych. To oczywiście może być zaletą, mnie jednak rozczarowała wyraźna wtórność. Poza tym, gdzie ten specyficzny, Burtonowski humor?

Incepcja (2010) reż. Christopher NolanWszystko wskazywało na to, że Incpecja będzie hitem. Nolan wyrobił sobie renomę, trailery zapowiadały coś wielkiego i, co tu dużo gadać, Incepcja nie zawiodła. Wrzucam do „Największych zaskoczeń” bo poszedłem do kina wierząc w te wszystkie zapowiedzi, a otrzymałem znacznie więcej. Wydaje mi się, że ten film przeszedł oczekiwania większości widzów.
Książę Persji: Piaski Czasu (2010) reż. Mike NewellPoszedłem do kina jak na kolejną, ładną produkcję od Disney’a, a okazało się, że to taki Disney po konkretnym tuningu. Akcja, akcja i jeszcze raz widowisko, doprawione świetnymi efektami specjalnymi (w cyfrowej jakości!), dynamiczną muzyką i szczyptą humoru.
Jak wytresować smoka (2010) reż. Dean DeBlois, Chris SandersPo obejrzeniu „Jak wytresować smoka” kilka razy zadałem sobie pytanie „to naprawdę był Dreamworks”? Trudno w to uwierzyć, jeżeli w filmie nie ma ciężkiego humoru, bohaterów „dziwolągów” oraz ciągłych nawiązań do innych filmów. A jednak, Dreamworks miał przebłysk geniuszu i wykręcił znakomitą przygotówkę dla każdego.

Starcie tytanów (2010) reż. Louis LeterrierNie posłuchałem innych, chociaż ostrzegano mnie przed tym filmem. Nie posłuchałem siebie, chociaż po fatalnym zwiastunie miałem złe przeczucia. Poszedłem więc do kina i mało sobie włosów z głowy nie powyrywałem :). W tej produkcji trudno znaleźć cokolwiek dobrego, a nawet jeżeli ktoś mi palcem wskaże to i tak nie zmieni to jednego – wymęczyłem się na tym filmie potwornie.
Drużyna A (2010) reż. Joe CarnahanOryginalna, komediowa Drużyna A była całkiem niezłym fundamentem na nowoczesną przeróbkę. Mam jednak wrażenie, że za produkcję wzięła się osoba, która widziała ze 3 odcinki oryginału. Poza Murdockiem zupełnie nie trafiona obsada, fatalna fabuła, trudna do zdzierżenia muzyka oraz tragiczny, oczojebny montaż.
Saga Zmierzch: Księżyc w nowiu (2009) reż. Chris WeitzJuż większą przyjemność sprawiałoby mi pranie mózgu z Mechanicznej Pomarańczy niż oglądanie miłosnych uniesień Belli i Edwarda :) Film zabija głupotą.

Incepcja (2010) reż. Christopher NolanCo tu dużo gadać – Nolanowi udało się coś co udaje się rzadko i raczej nielicznym. Nakręcił film jakiego jeszcze nie było czyli w końcu coś nowego. Przedziwny, ale jakże przemyślany scenariusz, genialna oprawa audio-wizualna oraz doskonałe aktorstwo. Patrząc przez pryzmat tegorocznych filmów można spokojnie powiedzieć, że Incepcja to praktycznie bezbłędna produkcja.
Wyspa tajemnic (2010) reż. Martin ScorseseDla mnie Wyspa tajemnic to definicja thrillera z krwi i kości. Na początku jest to taki typowy, trzymający w napięciu kryminalny thriller, potem zbacza już w rejony psychologicznego dramatu, ale dalej trzymającego w napięciu. Martin Scorsese miał lepsze i gorsze filmy, ten zdecydowanie jest jednym z najlepszych.
Jak wytresować smoka (2010) reż. Dean DeBlois, Chris SandersW „Jak wytresować smoka” dzieje się naprawdę dużo, a końcówka swoim rozmachem zwyczajnie wbija w fotel. Do tego film jest rewelacyjnie udźwiękowiony (dubbing też na wysokim poziomie), a akcji przygrywa bardzo klimatyczna muzyka Johna Powella. Niczego więcej nie potrzeba, wszystko jest tak jak być powinno.

W kategorii "NAJGORSZY SOUNDTRACK 2010" wygrywa:
Drużyna A (2010) reż. Joe Carnahan muz. Alan SilvestriMuszę przyznać, że z najgorszym soundtrackiem 2010 miałem chyba największy problem. W tym roku większość tego co dane było mi usłyszeć była raczej na przyzwoitym poziomie. Z początku głównym faworytem do najgorszego soundtracka był ten od Niezniszczalnych, ale po ostatecznym odsłuchu doszedłem do wniosku, że muzyka z Drużyny A jest jednak gorsza. Brakuje mi w niej prostoty, jakiegoś łatwo przyswajalnego motywu przewodniego (oryginalnego było niestety niewiele), zamiast tego kompozycje Silverstri męczą hucznym łubu-dubu.
W kategorii "NAJLEPSZY SOUNDTRACK 2010" wygrywa:
Tron: Dziedzictwo (2010) reż: Joseph Kosinski muz: Daft PunkW tej kategorii od początku faworyzowałem Moon i Incepcję. Prawdopodobnie wygrałaby muzyka z Incepcji, ponieważ wsłuchiwałem się w nią już ze 100 razy i jeszcze mi się nie znudziła. Ale muzyka Daft Punk bardzo szybko stała się dla mnie numer 1. Przede wszystkim dlatego, że ten rodzaj muzyki, czyli połączenie elektroniki i muzyki symfonicznej pojawia się w filmach bardzo rzadko, a jeśli już to połączenie jest skromne, nie rzucające się w ucho (jakieś tam mało znaczące wstawki). W Tronie to połączenie jest niczym Avatarowskie efekty specjalne - rzuca na kolana. Nawet teraz, pisząc to całe podsumowanie na okrągło słucham Daft Punk.
W kategorii "NAJGORSZE WIDOWISKO 2010" wygrywa:
Resident Evil: Afterlife (2010) reż. Paul W.S. AndersonDługo zastanawiałem się nad tym co gorsze: tragiczny montaż w Drużynie A przez który widać co najwyżej przebłyski akcji, czy gigantyczna ilość slow motion w Residencie pokazująca zupełnie nic lub fatalne efekty komputerowe. Zdecydowałem, że wole doszukiwać się przebłysków dobrych efektów specjalnych, aniżeli patrzeć na żenujący pokaz szpanerskiego widowiska i to jeszcze pod szyldem technologii z Avatara.
W kategorii "NAJLEPSZE WIDOWISKO 2010" wygrywa:
Incepcja (2010) reż. Christopher NolanWygrana w tej kategorii nie powinna chyba nikogo dziwić. Incepcja to doskonałe efekty specjalne podane w genialnym montażu. To nie jest widowisko w którym strzelają się dla samego strzelania, a wszystko wybucha tylko po to, aby pokazać jak największe kaboom. W Incepcji wszystko jest surowe, pozbawione cyfrowego szlifu, po prostu realistyczne. Do dzisiaj pamiętam poszczególne sekwencję, a ta ze zmianą grawitacji ciągle nie daje mi spokoju.
W kategorii "NAJWIĘKSZE ROZCZAROWANIE 2010" wygrywa:
Legendy sowiego królestwa: Strażnicy Ga'Hoole (2010) reż. Zack SnyderTeoretycznie film ok, nawet bardzo ok, ale czuje po nim gigantyczny niedosyt. Klimatyczne, wypełnione widowiskową przygodą trailery oraz Zack Snyder, gość od 300 i Strażników, na stołku reżysera - to musiało wypalić wgniatającą w fotel produkcją. Nie wypaliło. Szkoda, chociaż Snydera nie spisuje jeszcze na straty. w przyszłym roku do kin wejdzie jego Sucker Punch i to będzie jego chwila prawdy :)
W kategorii "NAJWIĘKSZE ZASKOCZENIE 2010" wygrywa:
Jak wytresować smoka (2010) reż. reż. Dean DeBlois, Chris SandersJest to jedna z najlepiej ocenianych produkcji Dreamworks ostatnich lat. Tak jak spora część zadowolonych widzów, znając większość produkcji tej wytwórni nie spodziewałem się po Jak wytresować smoka niczego dobrego. A jednak, film okazał się znakomitą przygodówką dla całej rodziny. Mam nadzieję, że Dreamworks jeszcze nas zaskoczy, chociaż patrząc na Megamocnego jest to raczej mało prawdopodobne.
W kategorii "NAJGORSZY FILM 2010" wygrywa:
Starcie tytanów (2010) reż. Louis LeterrierWymęczyłem się na tym filmie potwornie. Prosty jak budowa cepa scenariusz, fatalnie dobrana obsada (z Samem Worthingtonem na czele), słabo zagrany (ponownie z Samem Worthingtonem na czele), tragiczne dialogi i do tego średnie, jak na rozrywkowe kino, widowisko (tu całkiem spora zasługa beznadziejnego 3D). Ledwo wytrzymałem do końca.
W kategorii "NAJLEPSZY FILM 2010" wygrywa:
Incepcja (2010) reż. Christopher NolanDoskonale skomplikowany, wciągający, widowiskowy i bezkonkurencyjny. Nawet jeżeli wziąć pod uwagę masę tytułów, których nie opisałem na blogu, trudno byłoby znaleźć godnego rywala. Wg mnie największą zaletą tej produkcji jest to, że potrafi trzymać jeszcze długo po jej obejrzeniu. O tym filmie chce rozmawiać, wnikać i rozkminiać. Obejrzeć raz, a nawet dwa, to zdecydowanie za mało.
I to wszystko jeżeli chodzi o podsumowanie roku 2010. Mam nadzieję, że w 2011 będę miał trochę większy wybór... :)
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :)